czwartek, 10 maja 2012
00- prolog- sunshine
Prolog...
*Harry*
Śmierć. Jedna z najgorszych rzeczy jaka może Cię spotkać. Wtedy nie liczy się nic. Całkowicie odrywamy się od rzeczywistości, i zadajemy pytanie - "Jak to możliwe, dlaczego to właśnie ona?". Zazwyczaj z niedowierzaniem powoli przyjmujemy to do wiadomości, ale jednak gdzieś daleko w środku czujemy ogromną pustkę, którą nic w stanie nie jest wypełnić. Zdaje nam się, że wszystko straciło najmniejszy sens Twojego życia. Wielki ból i zdruzgotanie, załamanie, ogromna pustka .... Nikomu, nawet największemu wrogowi nie życzę czegoś takiego. Straty jednej z najważniejszych w Twym życiu osób. Straty ukochanej siostry. Żadne, żadne słowa nie są w stanie opisać jak się czuję. Nie mogę po prostu tego pojąć. Czy to aby nie zły koszmar?
Gapiąc się tępo załzawionymi oczami spojrzałem na ścianę. Widniało na niej zdjęcie moje i Gemmy. Chciałem się rozpłakać, pokazać jak bardzo mi jej brakuję, ale nie mogłem. Wypłakałam już wszystkie łzy w ciągu tego tygodnia. Dziś mija 7 dzień od śmierci mojej kochanej Gemmy, a ja dalej w to nie wierzę. Mam wrażenie, że ta dziewczyna cały czas siedzi w pokoju obok mnie czytając książkę, jak to było w jej zwyczaju. Mrugnąłem parę razy swoimi zmęczonymi i ciężkimi oczami by cokolwiek zobaczyć. Aż nie chcę wiedzieć jak wyglądam. Niepewnie podniosłem głowę i rozjerzałem się po pomieszczeniu. Wszędzie cicho. Żyrandol ledwo co utrzymywał się ku sufitowi. Drzwi w rozsuwanej szafie leżały połamane obok. Było widać porozwalane ubrania, oraz zbite lustra. Wszędzie walały się kawałki szkła. Karnisze były połamane, a firanki niezgrabnie z nich zwisały, a właściwie z ich resztek. Wszystkie ramki ze zdjęciami moimi i Gemmy zostały porozbijane. Nie chciałem by te piwne oczy gapiły się na mnie cały czas. Teraz te zdjęcia miałem przy sobie. Cała perspektywa nie wyglądała tak z powodu imprezy lub jakiejś bójki. Po jej śmierci wpadłem w szał. Niszczyłem wszystko co miałem pod ręką. Znienawidziłem wtedy Boga, za to że mi ją odebrał. Musiałem to jakoś odreagować.
Położyłem się niezgrabnie na swoim łóżku, w którym spędzałem praktycznie teraz cały czas. Wszędzie walały się chusteczki, oraz masa kartek z tekstem piosenek... O Gemmie. Przymknąłem oczy i odmówiłem modlitwę za Gemmę. Modliłem się o to, by miała tam w niebie dobrze. Żeby dobrze się nią opiekowali. Ścisnąłem w ręce kawałek szkła który leżał koło łóżka. Ból, krew. Zacisnąłem oczy i wypuściłem lekko potłuczone szkło. Popatrzyłem się ukradkiem na moją lekko trzęsącą się rękę i zacisnąłem oczy. Zwinąłem się w kulkę próbując zasnąć i oderwać się od tego wszytkiego.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ciekawie zaczęte. Jedyne co mogę dopowiedzieć to fakt, że śmierć jest rzeczywiście najgorszym możliwym rozwiązaniem - tym bardziej, gdy umiera ktoś bliski...
OdpowiedzUsuńJestem po prostu zachwycona.
OdpowiedzUsuńPiszesz bardzo ładnie. Nigdy nie czytałam żadnego bloga tak jak tego...może i to dopiero początek całej opowieści..ale już ma sens i zapowiada się ciekawie. Zachwyca mnie to..jak pięknie opisałaś tęsknotę. Nie potrafię inaczej opisać tego, jak wspaniale napisałaś. Pisz dalej! a masz moje słowo...że będę odwiedzać ten blog jeśli nie codziennie...to co dwa,trzy dni.
Czekam na dalszy ciąg...
Nialla :3
Wow super :) początek po prostu PIĘKNY albo i nawet lepszy.
OdpowiedzUsuńPisz dalej <3
Ciekawy. ^^
OdpowiedzUsuń